"Więzień Labiryntu" // James Dashner

 

 

"Więzienia są po to by z nich uciekać!"

  Pierwsza i chyba najlepsza jak dla mnie część trylogii "Więzień Labiryntu", napisanej przez Jamesa Dashnera. Opowiada ona historię (najprawdopodobniej 17'ego) Thomasa, który pewnego dnia zostaje wysłany do Strefy - miejsca otoczonym wysokim murem i równie stabilnym labiryntem. W Strefie mieszka jeszcze ok. 50 chłopaków mniej więcej w wieku Thomasa. Głównemu bohaterowi trudno jest oswoić się w nowym miejscu, zwłasza dlatego że zarówno on jak i inni "Streferzy" nie pamiętają nic ze swojego życia, przed dostaniem się do Strefy. Pamiętają oni tylko swoje imiona. Po za tym co miesiąc tak zwane "pudło" przywozi nowego Strefera.
  
   Polubiłam tę powieść z wielu powodów. Jednym z nich są niezwykle interesujący bohaterowie. Osobiście najbardziej lubię postacie Newta i Minho. Zaimponowało mi w nich to poczucie humoru, jakie było w nich nawet w najmniej odpowiedniej sytuacji. Ogólnie postacie Streferów są miłe czytelniką. Podziwiam ich za to, że potrafili dobrze zagospodarować Strefę. Uczynili ją swoim domem, w zaledwie 2 lata. 
   Jest to książka, w której trudno jest mi wskazać mój ulubiony fragment lub wątek. W dodatku coś co czyni tę książkę wyjątkową to slang jakim posługiwali się Streferzy. Było w tym dużo słów, przy których tłumacz musiał nieźle pomyśleć np.: klup, świerzuch, czy nawet takie słówka jak: purwa, pikolony fuj, ogay, a nawet całe zwroty "chrzanić babci w bambus".

   Na podstawie książki w 2014 roku został nakręcony film o tym samym tytule. Moim zdaniem film sam w sobie jest okey, ale jako ekranizacja nie spisał się. Pominięte jest wiele ważnych wątków i wydarzeń. 

   Na zakończenie dodam, że "Więzień Labiryntu" to moja ulubiona trylogia. Zachęcam do przeczytania wszystkich, którzy kochają książki science fiction ;D


Bandzia.Book




Copyright © 2014 Eat, Pray and Read , Blogger